Musiałem pracować w niedzielę – świat z drugiej strony lady!

Ustawa o zakazie handlu w niedzielę nie wywołała burzy. Wywołała huragan medialny. Szeregi lemingów podniosły wrzawę, że rząd próbuje zmienić ich styl życia. Nie wiem, kogo mam bardziej dość – rządu czy te ameb umysłowych, które nie wiedzą, co to znaczy pracować w niedzielę. Ja muszę pracować. Wiecie, jak się tyra w niedziele? To ja Wam opowiem.

Ludzie to schizofreniczni hipokryci. Chcą gonić Zachód, ale jak pojawia się perspektywa „zachodnich standardów” w postaci niedziel wolnych od handlu, to zaczyna się Sajgon. Nie popieram rządu. W sensie mam te 500+ na dzieciaka, ale mnie to nie przekonuje. W sumie żadna partia mnie nie przekonuje. Olałem wybory, bo… pracowałem.

Nie wszystko w życiu poszło jak należy. Dobry ogólniak, studia i… ciąg zdarzeń, które sprawiły, że zacząłem pracę w dyskoncie. Później zasiliłem większego gracza – duży market. Tak, jestem z Podlasia. Różnych motywów tu próbowałem. Przeorałem rynek pracy wzdłuż i wszerz.

Teraz mam niezłą bekę z prezesów, co płaczą, że ludzie nie chcą u nich pracować. Żebyście zobaczyli niektórych z tych cwaniaków kilka lat temu. Traktowali podwładnych jak ścierwo. Koniec w końcu, mając dość mobbingu czy ciętych za byle co premii, złożyłem papiery do jednego z supermarketów na „europejskim poziomie”.

W sumie też mam tu przejebane jak w ruskim czołgu, ale u podlaskich prywaciarzy bywało gorzej. Okej, też chciałem być lemingiem, czytać te lifestylowe portale, pałować się nad premierą iPhone’a i pić sojowe late.

Coś poszło nie tak, ale znalazłem szczęście gdzie indziej. Mam dwie wspaniałe kobiety – żonę i córkę.

Uwierzcie mi, że niewiele jest rzeczy gorszych niż fakt, że w planowane na niedziele 1 urodziny córki musiałem iść do pracy. Myślałem, że żona mnie zap…, ale w końcu ochłonęła i zrozumiała. Tak. Pierwsze urodziny córki, które przypadały w niedzielę, ja zapieprzałem na swoim dziale. Zabrakło zastępstwa.

W ogóle niedziela w handlu to straszny czas. Pomijam klientów ze Wschodu. Ci przyjeżdżają, wykładają hajs i idą do Tax Free. Czasem przeszkadza bariera językowa, ale co poradzisz. Mnie ruskiego w szkole nie uczyli. Mimo to sobie radzę.

Najgorsi są nasi rodacy. Tablice rejestracyjne są w sumie nieważne. Czy Edek z prowincji, czy Teofil mający nieruchomości w centrum – obaj potrafią być najgorszymi hujami ever. Pracowników marketów i dyskontów traktują jak śmieci. Jak ludzi II kategorii.

Mógłbym książkę napisać o chamstwie bywalców marketów i galerii względem personelu. To, że pracowników na dziale zawsze jest za mało to już inna kwestia.

I w końcu jest. Zaściankowy rząd wprowadza europejskie standardy. I nagle wszyscy, co chcieliby przyjmować gości z Afryki do swych domów, podnoszą głosy, że sklepy w niedzielę nie mogą być zamknięte. To ograniczenie swobód. Wyciągają ekonomiczne argumenty, że państwa na to nie stać.

Bez nazwy-2
11nazwy-3
Bez naz2wy-3
Bez 23
Bez nazwysw-3
Bez nazwy-1

Szkoda tylko, że w tym całym pierdolniku szeregowych pracowników sprowadza się do roli podludzi. Nas nikt o zdanie nie zapyta? W skrócie wygląda to tak: „Masz zapierdalać i koniec kropka, bo ja tak chcę. Mam hajs i etat od poniedziałku do piątku, więc wymagam! Pakuj kurwa tę golonkę i waż ciastka.”

Nawet nie wiecie jak to boli. Jak kurwa człowiekowi przykro, że próbuje go się sprowadzić do roli cyborga.

Pierdolone lemingi, urzędnicy z budżetówki i cała masa innych niedojebów, która tak głośno sprzeciwia się niedzielom wolnym od handlu. Mam nadzieję, że kiedyś poczujecie się jak ja w minioną niedzielę. Obudzicie się rano nie dowierzając, że to się kurwa dzieje naprawdę. Że w końcu masz prawo do życia i wolnej niedzieli jak normalny człowiek.

Traf chciał, że przed pierwsza handlową niedzielą pracowałem na drugą zmianę. To była kurewsko ciężka sobota. Tym bardziej otwierając oczy w niedzielę rano, patrząc na śpiącą obok córkę i żonę poczułem ulgę. Ulgę, że jednak kurwa jestem człowiekiem, który też ma jakieś prawo. Wtedy nie wiedziałem nawet, co zrobić z wolnym czasem. To było takie dziwne uczucie. Teraz będzie inaczej.

I wiecie co? Pierdole Was i Wasze jęki, że nie możecie biegać po supermarketach i galeriach w niedzielę. Ja też pobiegam. Jebać atak zimy. Pobiegam sobie rano na poprawę kondycji,a później zabiorę moje dziewczyny do parku lub do wujka na wieś. Odetchniemy pełną piersią, mając świadomość, że ta niedziele to nasz czas. Czas wolnych ludzi.

2 myśli nt. „Musiałem pracować w niedzielę – świat z drugiej strony lady!

  1. Pan B

    A wiesz co? A ja pierdolę Ciebie, „lemingu” Bo.Zapierdalam od poniedziałku do piątku po 10 godzin, w soboty klepie po 8, a w pierdolona niedziele nie mogę nawet kupić świeżego pieczywa czy piwa w normalnej cenie, po to.żebyś odpoczal, jakoś moi koledzy co dowoza pizze, lub koleżanki kelnerki mają tylko więcej roboty, żebyś Ty miał czas dla córki, jesteś bezplciowa ameba, jeśli w pierwsze Jej urodziny nie byłeś w stanie olac roboty, dla mnie jako ojca to byłby wstyd, a poza tym, w moim trybie pracy, kiedy mam zabrać żonę na zakupy? Wyjść z dzieciakami do galerii lub coś, miliony ludzi wciąż pracują w niedziele, ale my mamy cieszyć się szczęściem jakiegoś kmiota z biedronki. Nie pozdrawiam. Jeszcze raz na koniec wspomnę, że pierdolę wszystkich Januszy i wszystkie Grażyny, którzy zamiast siedzieć na kasie przez 1 dzień w tygodniu chcą że poczuć jak normalni ludzie.

    Odpowiedz
    1. Mat

      I po chuj chcesz wychodzic z dzieciakami do galerii? Zalisz sie ze nie mozesz zaprowadzic dzieci do galerii? I czego chcesz tam ich uczyc? Jebanego konsumpcjonizmu ? Tandetnej rozrywki? Prostackiego komercjalizmu? Moze zabralbys tak dzieci do jakiegos muzeum? Albo po prostu nad rzeke lub do parku? Uczysz swoje dzieci i kolejne pokolenie, ze w zyciu liczy sie tylko to, zeby przez caly tydzien zapierdalac zeby na koncu tygodnia w niedziele isc i kupowac co kurwa popadnie, za te zarobione pieniadze, zeby leczyc swoja frustracje zbieraną przez caly tydzien w pracy! Ludzi popierdolilo. Liczy sie tylko zeby zarobic i wydac kolejne pieniadze na jebana chinszczyzne, ktora zalewa te wszystkie pozal sie Boze galeryjki w Polsce… Nie wiem gdzie pracujesz Panie B., nie twierdze, ze nie ciezko itd. ale zamien sie na jeden miesiac z pracownikiem jakiegos sklepu czy galeryjnego wielkopowierzchniowca i odpowiesz po tym miesiacu czy Twoje zdanie na temat wolnej niedzieli od handlu nadal jest takie samo!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *