Przez Białystok czołgiem

Przyroda zaserwowała nam pogodowy miks. Najpierw przygrzało słonko, potem zima sobie o nas przypomniała, a teraz ponownie grzeje z nieba. Niby owy cykl powtarza się co najmniej kilka razy w roku, a mimo to baaaardzooo wielu kierowców zachowuje się jakby pierwszy raz wsiedli za fajerę. Nieważne jakie masz tablice. BI, BSK, BIA, BGR. Wysypy drogowych kretynów wszelkiej maści mnie zaskoczył.

Najpierw jest atak zimy i kilometrowe kolejki do wulkanizatorów. Tak sobie myślę, że gdybym otworzył wulkanizację w okresie jesienno-zimowym i zimowo-wiosennym postawiłbym automat Durexa z gumami, a w pokój socjalny zmieniłbym na poczekalnię dla klientów.

Parę studentek bym dorywczo zatrudnił. Najlepiej z uniwerku. Oficjalnie do parzenia kawy. Czy klienci by parzyli, to już inna sprawa. Jak studiują coś humanistycznego to i tak się na nic im nie przyda, a u mnie by dorobiły i może męża poznały. W najgorszym wypadku podniosły by skilla, który by się im przydał w studenckie czwartki i dyskotekowe soboty. Pomysł na ten biznes patentujemy!

Wracając do rzeczy…

Potem przychodzi pierwszy powiem wiosny, przebiśniegi, psie kupy i puszki po piwie wynurzają się spod cienkiej niczym warstwa lakieru w Tico pokrywy śnieżnej, a kierowcy znowu ustawiają się w kolejce do zmiany ogumienia na letnie.

Bez nazwy-2
11nazwy-3
Bez naz2wy-3
Bez 23
Bez nazwysw-3
Bez nazwy-1

 

Woody Allen powiedział kiedyś: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach”. My byśmy dopasowali cytat do polskich kierowców. Wersja NB brzmi: Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, zaufaj prognozom długoterminowym i zmień wcześniej opony”. Opony oponami. Na Podlasiu mamy inny problem. Jesteśmy regionem typowo rolniczym.

Każdy chłopak z Polskie wsi

Najczęściej pierwszym pojazdem, na którym ojcowie lub dziadkowie uczą nas jazdy, jest ciągnik rolniczy. My też się do grupy uczących na Ursusie zaliczamy. Części nawyków się wyzbyliśmy po tym, jak podczas wakacyjnego pobytu zarobkowego w UK i w Hamburgu lokalna drogówka nie wierzyła, że takie maniany na drodze da się odpierniczać.

Podobno kierowca z Podlasia to klasa sama w sobie. Jak raz tankowałem busa pod Poznaniem, na Orlenie pytali mnie, skąd jestem. Nie widzieli nigdy takich tablic. Kiedy zobaczyli, że po Polsku mówię, to się ucieszyli. Żaden tan rosyjskiego nie znał. Nieważne, wróćmy na Podlasie. Traktorowe nawyki w wielu z nas zostają.

Dobrze to było widać przy pierwszym ataku wiosny. Wszyscy jeżdżą, jak gdyby wykonywali orkę w PGR. Wolno, nie patrząc w lusterka i nie bardzo zainteresowani tym, co dzieje się dookoła. Po co używać kierunkowskazów? Co oni nie wiedzą, że ja tu skręcam?

Na dodatek złego wiosna zaatakowała w okolicy niedziel wolnych od handlu, więc w soboty było naprawdę tłoczno na mieście. Co spragnieni robienia zapasów na niedzielną apokalipsę Janusze odpierdalali na parkingach i dojazdowych trasach do galerii, to nawet Bareja by nie był w stanie w swoich komediach powtórzyć.

 

Zmęczenie zimą, wiosenna eufora, letnie opony i perspektywa niedzielnych zakupów w osiedlowych sklepikach zrobiła swoje. To jest ten moment, kiedy po powrocie do domu sprawdzasz, ile kosztuje czołg. Owy czołg ma wiele zastosowań. Ale o tym w dalszej części tekstu.

Czyścimy lewy pas

Nasze chłopaki dobre są, gościnne, wypić dadzą radę, ale jeździć jak trzeba to nichuja. Kto chociaż raz nie blokował lewego pasa niech pierwszy rzuci kamień. Każdemu się zdarzyło. Nikt doskonały nie jest, ale jak się do dopłat unijnych przyzwyczaiło i wakacji w Chorwacji czy Bułgarii, to i do zasad ruchu drogowego by się przydało zastosować.

W Polsce jeździmy prawą stroną! Lewy pas służy do wyprzedzania, ewentualnie zapierdalania jak dziki, jeśli masz szybą furę i budżet na mandaty.

Niestety, wiele osób tego nie rozumie. W najlepszym wypadku kończy się jazdą na zderzaku, trąbieniem i miganiem światłami drogowymi, aby delikwent ruszył dupę i wrócił na właściwy pas. Czym kończy się w najgorszym wypadku? Cała Polska żyła kilka tygodni temu sprawą sprzeczki na S8, która zakończyła się staranowaniem przez białoruskiego kierowcę ciężarówki dwóch stojących na prawym pasie ekspresówki kierowców. Wyjaśniali sobie sprawy w stylu jak na disco w Panderozie.

Tablice nie mają znaczenia. Ludzie z powiatowych i gminnych miejscowości często mają typowo białostockie tablice. Myślicie, że mieszkania w tych wyrastających jak grzyby po deszczu betonowych klockach kupuje? Prowincjonalna mentalność jednak w nich siedzi i nikt jej z ich nie wykorzeni. Powiedzmy sobie szczerze – hujową jazdę wielu z nas ma w genach. Nie ma różnicy czy jesteś z Łomży, czy z os. Przydworcowego czy z Hanoi.

Prawdopodobieństwo, że masz mentalność woźnicy wozu drabiniastego z XIX wieku jest bardzo duże.

Żeby nie było – są u nas chłopaki i dziewczyny, co mogliby w dawnym BOR jeździć, bo lepiej niż funkcjonariusze sobie z samochodami radzą. Tych od wozów drabiniastych dalej jest jednak od huja i ciut, ciut. Niestety, ciut za dużo.

Mamy rozwiązanie!

Przez Białystok czołgiem!

Może amerykanie dorzuciliby do tych Patriotów kilka zdemilitaryzowanych Abramsów. To jedne z najszybszych czołgów świata. Przyjmiemy wersję bez uzbrojenia, nawet bez wieżyczki. Abramsy będą śmigały po mieście z prędkością 60 km/h. Kto będzie zawalał lewy pas, ten dostanie ciężką i twardą nauczkę. Kolejny raz tego samego błędu już nie popełni. 3:)

Pamiętajcie!! Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *